Dostałem od mamy pasztet domowej roboty. Sama go piekła. Miałem jednak w zamrażarce jeszcze poprzednie dzieło mojej mamy. ten świeży oczywiście zjadłem, a ten rozmrożony posłużył do przygotowania farszu. Farszu do rogalików, o których dziś napiszę. To przekąska dla leniwych kucharzy. Nie wymaga prawie żadnego nakładu pracy. Tym bardziej, że rogaliki są z ciasta francuskiego, kupionego w sklepie.
No to do roboty.
Najpierw rozmrożony pasztet dzielimy na niewielkie kawałki. Wkładamy je do miseczki.
Następnie dodajemy sos słodki chilli. Oprószamy pasztet świeżo mielonym pieprzem.
Wszystko razem dokładnie mieszamy. Próbujemy farsz i w miarę potrzeb smakowych dodajemy jeszcze sosu, pieprzu lub soli. ja dodaję też odrobinę mleka. Wtedy farsz łatwiej się miesza. Nie wolno jednak dolać go zbyt dużo bo zamiast farszu wyjdzie nam pasztetowe błoto!
Teraz przygotowujemy ciasto. Rozwijamy je na desce i dzielimy płat na 8 części.
Nakładamy farsz na każdy kawałek ciasta i zwijamy rogaliki. Dokładnie je sklejamy, żeby farsz nie wypłynął podczas pieczenia.
Smarujemy rogaliki roztrzepanym jajkiem. Rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni i wkładamy blachę z rogalikami.
Gdy rogaliki brązowieją włączamy na minutę termoobieg. Następnie wyłączamy grzanie, odczekujemy jeszcze minutę i wyjmujemy upieczone rogaliki.
Nie wytrzymałem i trzy zjadłem jak były jeszcze gorące. ztery powędrowały do mojej mamy. Pozostałe długo nie poleżały. Były przepyszne!
Smacznego!