poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Serek z rzodkiewką

Wciąż trwa sezon na świeże warzywa i owoce. Należy ich jeść jak najwięcej bo to bogate źródła witamin i minerałów. A jadać je można pod różnymi postaciami. Dlatego dziś przedstawię Wam przepis na pyszny i zdrowy serek z rzodkiewką.

Potrzebne nam będą:

- 200 g sera białego (najlepiej chudego),
- ok. 80 g jogurtu naturalnego,
- 3 spore rzodkiewki,
- sól i pieprz do smaku,
- ewentualnie olej lniany (1 płaska łyżka stołowa).


Serek rozdrabniamy w miseczce, dodajemy jogurt oraz świeżo mielony pieprz. Wszystko razem dokładnie mieszamy.

Rzodkiewkę myjemy, obcinamy końcówki, kroimy najpierw na pół, potem na poprzeczne paski, a następnie w kostkę.


Dodajemy rzodkiewkę do sera, porządnie mieszamy i dosalamy do smaku. Serek będzie zdrowszy jeśli dodamy do niego płaską łyżkę stołową oleju lnianego.


To bardzo prosty przepis i szybki w wykonaniu. Całość nie zajmuje więcej niż 5 minut. A serek jest smaczny, pożywny i zdrowy.

Smacznego!

sobota, 10 sierpnia 2013

Fasolka szparagowa - mrożenie na zimę

W ogrodzie mojej mamy rośnie fasolka szparagowa. Teraz dogląda jej tata bo mama jest w szpitalu. W każdym razie wczoraj poszedłem do ich ogrodu i pozbierałem fasolkę. Część zbiorów przeznaczyłem do obiadu, a resztę postanowiłem jak co roku zamrozić. Taki zapasik fasolki świetnie sprawdza się zimą.


Przed mrożeniem fasolę trzeba oczyścić. Za pomocą ostrego noża obcinamy jej końcówki z obu stron. Najwygodniej robić to na desce, nożykiem operujemy tak, jak przy szatkowaniu szczypiorku, czyli stosujemy tzw. dźwignię.


To jednak nie wystarczy. Fasolkę trzeba dwukrotnie umyć. Następnie musimy ją zblanszować. Gotujemy wodę (bez soli) i na wrzątek wrzucamy strąki. Obgotowujemy je przez 3-4 minuty.


Następnie odcedzamy fasolę i pozwalamy jej ostygnąć.


Gdy jest już zimna możemy pakować ją w torebki i wrzucać do zamrażalnika. Ja przygotowałem torebki z porcjami na dwie osoby na jeden obiad.


Na pewno zimą taka fasolka się przyda. Już nie mogę się doczekać, aż dojrzeją następne strączki. Krzaczki mają też sporo kwiatów więc czeka mnie jeszcze sporo pracy przy zbieraniu, czyszczeniu i mrożeniu. I bardzo się z tego cieszę!

piątek, 9 sierpnia 2013

Ogórki po meksykańsku 2013

W ubiegłym roku przedstawiałem już Wam przepis na wspaniałe ogórki po meksykańsku. W tym roku delikatnie go zmodyfikowałem, dodając do składu zalewy trochę octu winnego. Oto przepis na świetną przekąskę, którą możemy serwować do obiadu, kanapek czy też jako przystawkę podczas spotkań z przyjaciółmi.

Składniki potrzebne do przygotowania pikantnych ogórków:

- 5 kg małych ogórków,
- 8 łyżek stołowych soli,
- 3 główki czosnku,
- 5 papryczek chilli albo czuszki,
- 2 szklanki octu,
- 1 szklanka białego octu winnego,
- 10 łyżek oleju,
- 1 kg cukru,
- 2 torebki mielonego ostrego chili,
- ok. 0,5 litra wody do rozcieńczenia zalewy.
Mam to szczęście, że w tym roku ogórki pochodzą z ogródka mojej mamy. Najpierw musimy porządnie umyć ogórki. Jeśli mają maleńkie kolce dobrze je umyć za pomocą gąbki tak aby te kolce pościerać.


Następnie obieramy czosnek i drobno go siekamy. Ja w tym roku użyłem elektrycznego rozdrabniacz. Świetnie się do tego nadaje!


Ogórki kroimy wzdłuż na ćwiartki, a te większe na sześć części. UWAGA! Ogórków nie obieramy ze skórki.

Przygotowane ogórki przekładamy do dużej miski albo do dobrze umytego i odtłuszczonego zlewu. Posypujemy je rozdrobnionym czosnkiem i solą. Zostawiamy je na całą noc.

Następnego dnia rano ogórki posypujemy ostrą papryką lub chilli, wszystko razem dokładnie mieszamy i wkładamy je na co najmniej 6 godzin do lodówki.

Wieczorem przygotowujemy zalewę. Musimy ją ugotować. Powstaje ona z octu, wody, oleju, octu winnego oraz cukru. W międzyczasie przygotowujemy sobie słoiki oraz kroimy na paski ostrą paprykę.

Ogórki przekładamy do słoików. Między nie wkładamy pokrojoną paprykę. 

Gdy marynata się zagotuje zalewamy nią ogórki, słoiki porządnie zakręcamy i stawiamy je na ok. godzinę do góry nogami. UWAGA! Pasteryzujemy przez ok. 7 minut!

Po tym czasie słoiki odwracamy. A za jakieś 2-3 tygodnie możemy już częstować ogórkami naszych gości i siebie samych. Na pewno szybko się rozejdą po to wspaniałą i smaczna przekąska.

czwartek, 8 sierpnia 2013

Placki ziemniaczane

W moim menu ziemniaki nie stanowią głównej pozycji. Co więcej, specjalnie za nimi nie przepadam, jak są to zjem, ale uważam, że nie ma się czym ekscytować. Często zamiast nich na talerzach pojawiają się ryż, kasze czy makarony. Oczywiście młode drobne ziemniaczki z koperkiem i masłem uwielbiam, ale też nie jem ich codziennie. Są jednak potrawy z ziemniaków, za którymi wprost przepadam. Nie robię ich zbyt często, ale jak już mnie najdzie na nie ochota to nie mogę się powstrzymać przed ich przygotowanie. Tak jest m.in. z plackami ziemniaczanymi, które goszczą na moim stole zaledwie kilka razy w roku.

Na porcję dla dwóch osób będziemy potrzebować:

- 1,5 kg ziemniaków,
- 2 łyżki stołowe mąki ziemniaczanej,
- 2 duże cebule,
- 2 łyżeczki sosu sojowego,
- 2 łyżki stołowe śmietany,
- pieprz i sól do smaku.

Jestem trochę leniwy dlatego też ziemniaków na placki nie trę na tarce. Używam sokowirówki. Startą masę ziemniaczaną mieszam z płynem, który wycieknie z sokowirówki. Zanim to zrobię odlewam trochę wody, która zbiera się nad osadem. Następnie mieszam utarte ziemniaki i cebulę z tym płynem, dodaję mąkę, sos sojowy, sól i świeżo mielony pieprz. Na wierzch nakładam cienką warstwę śmietany (18%), aby ziemniaki nie zrobiły się ciemne. Masę wstawiam do lodówki. mam dzięki temu cza na przygotowanie patelni oraz umycie sokowirówki.


Na patelni rozgrzewa sporo oleju rzepakowego. Gdy jest wystarczająco gorący (tzn. gdy np. kropla wody puszczona na patelnię zaczyna po tłuszczu tańczyć i paruje) drewnianą łyżką nakładam masę ziemniaczaną i formuje oczekiwane kształty.


Placki obsmażam z obu stron na piękny brązowy kolor. Bardzo lubię takie przysmażone placuszki chociaż podobno nie jest to zbyt zdrowe.


Placki są już gotowe, można je spożywać posypane cukrem lub polane kwaśną śmietaną, albo zupełnie bez niczego. Ja szczerze mówiąc preferuję tą pierwszą wersję.

Smacznego!

wtorek, 6 sierpnia 2013

Sok z czarnej porzeczki

Moja kuchnia została ostatnio wzbogacona o nowy sprzęt. To sokownik o pojemności 8 litrów. Zdecydowałem się go kupić gdyż dość już mam syropów słodzonych jakimś glukozowo-fruktozowym syfem (tak to trzeba niestety nazwać). Coraz trudnej dostać jest syropy słodzone zwykłym cukrem, wiadomo, jest droższy od ww. substancji słodzącej. Prawdziwych soków na rynku jest jak na lekarstwo, a jak już się trafią to są straszni drogie. Dlatego też dziś proponuję Wam przepis na własnej roboty sok z czarnej porzeczki.

Poptrzebne nam będą:

- 3 kg czarnych porzeczek,
- 2 do 3 kg cukru (ja zużyłem 2,5).

Zgodnie z instrukcją obsługi sokownika, do dolnego garnka wlewamy wodę. Porzeczki myjemy, nie musimy ich oskubywać. Następnie owoce wkładamy do górnego naczynia sokownika i zasypujemy połową cukru.


Włączamy gaz (prąd). Owoce mieszamy z cukrem.


Podczas gotowania możemy jeszcze dosypać trochę cukru. Wtedy owoce puszczą więcej soku. Co jakiś
czas mieszamy porzeczki. To pozwoli dotrzeć parze wodnej w każdą maleńką kuleczkę porzeczek.


Po ok. 30 minutach gotowania za pomocą rurki do osobnego garnka (ok. 4-5 litrowego) spuszczamy część soku. Należy bardzo uważać żeby się nie poparzyć. Sok jest bardzo gorący. Ja niestety poczułem jego temperaturę na własnej skórze.


Owoce wciąż mieszamy, co jakiś czas spuszczamy sok. Gdy w garnku zostanę już same pestki i skórki wyłączamy gaz i zlewamy resztę soku. Nic się nie stanie jeśli do naszego soku przedostanie się trochę pestek. Można je odcedzić albo pozostawić w soku, żeby później ładnie czyściły nasz przewód pokarmowy. Sok zagotowujemy i dodajemy pozostałą ilość cukru.


Następnie gorący sok przelewamy do butelek lub słoiczków. Ja wykorzystałem butelki po jednym ze znanych piw. Nazwy nie zdradzę bo nie chcę go reklamować. Piwo takie sobie, za to butelka jest super! Ma korek porcelanowy z gumką dzięki czemu szczelnie się zamyka.


Sok wyszedł genialny! Syropy ze sklepu niech się schowają.

Aha, z podanej ilości owoców i cukru otrzymałem ok. 3,25 litra soku (z niewielką ilością pestek). Koszt kg cukru to ok. 3 PLN, kilograma porzeczek ok. 5 PLN. Czyli za 22.50 PLN (plus cena gazu ale za paliwo jak jedziemy do sklepu też trzeba zapłacić) mamy wspaniały sok, zdrowy i pyszny. 

Gorąco polecam!

poniedziałek, 29 lipca 2013

Mięta z miodem i cytryną czyli coś na ochłodę

Dziś mamy iście afrykański upał. Temperatura dochodzi do +38 stopni C w cieniu. W słońcu przekroczyła +50. Idealnym napojem na taki upał jest mięta z miodem i cytryną. 

Najpierw parzymy miętę. Ja daję 4 torebki na litr wody.


Następnie, gdy przestygnie, dodajemy 4 łyżeczki do herbaty miodu. Można dodać więcej wtedy będzie słodsza. Wciskamy jeszcze sok z 1 lub 2 cytryn i lekko schładzamy. Wspaniały i orzeźwiający napój jest gotowy.


Zdjęcie zrobiłem dosłownie w ostatniej chwili. Napój miętowo-miodowo-cytrynowy został momentalnie wypity. A mi skończyła się w domu mięta :)

niedziela, 28 lipca 2013

Sok egzotyczny - na ochłodę

Za oknami prawie +35 stopni. Przy takiej temperaturze należy pamiętać o spożywaniu dużej ilości wody. Równie dobrze ugasi nasze pragnienie sok przygotowany samodzielnie z owoców egzotycznych. Na ok. 1 litr soku będziemy potrzebować:

- 3 pomarańcze,
- 2 czerwone grejpfruty,
- 1,5 cytryny.

Owoce kroimy na pół.


Następnie wyciskamy z nich sok. Zawsze tak ustawiam wyciskarkę aby jak najwięcej drobnych cząstek owoców przedostawało się do soku. Pozostały miąższ na ogół wyjadam łyżeczką do herbaty.


Sok przelewamy do dzbanka.


W upalne dni lepiej jest zaspokajać pragnienie napojami, które nie są zbyt zimne! Dlaczego? Kiedy dostarczymy do organizmu zimny napój nasze wnętrze zacznie się ogrzewać żeby wyrównać temperaturę. Przez to my również się ogrzejemy, a żeby schłodzić ciało organizm wytworzy pot.

sobota, 27 lipca 2013

Sałatka jajeczna

Sałatka jajeczna jest smaczną przekąską idealną wręcz na śniadanie. W moim domu, gdy byłem mały często gościła ona latem na stole. Teraz warzywa dostępne są przez cały rok, ale nie ma to jak świeża rzodkiewka czy szczypiorem urwany z własnego (lub rodziców) ogródka. Dziś przepis na pyszną sałatkę jajeczną. Podane składniki wystarczają na solidne 2 porcje. Oto one:

- 2 jajka ugotowane na twardo,
- 5-6 rzodkiewek,
- mały pęczk szczypiorku,
- kawałek żółtego sera (lub długo dojrzewającego),
- łyżka stołowa majonezu,
- sól i pieprz do smaku.

Jajka obieramy i kroimy w kostkę.


Rzodkiewkę myjemy i kroimy najpierw na ćwiartki a potem na plasterki.


Po umyciu i osuszeniu szatkujemy szczypiorek.


Wszystkie składniki przekładamy do miseczki, dodajemy majonez oraz świeżo mielony pieprz. Wszystko dokładnie lecz delikatnie ze sobą mieszamy.


Po wymieszaniu doprawiamy sałatkę do smaku solą.


Na grubej tarce ucieramy kawałek sera żółtego (lub długo dojrzewającego) i dodajemy go do sałatki. Znów wszystko mieszamy. Sałatka gotowa. Smacznego!

piątek, 26 lipca 2013

Kabaczek faszerowany

Dziś coś dla osób lubiących sobie zrobić odpoczynek od mięsnych obiadów. Danie dziś prezentowane może również posilić wegetarian. 

W ogródku mojej mamy rosną kabaczki. Dziś jednego zerwałem i zrobiłem na obiad. Bardzo lubię faszerowane kabaczki zarówno w wersji z mięsem jak i bez niego. Dzisiejszy przepis jest na dwie osoby. Będziemy potrzebowali następujące składniki:

- 1 duży kabaczek (mój miał prawie 50 cm),
- 1 czerwona papryka,
- 2 średniej wielkości cebule,
- 2 pomidory (najlepiej malinowe),
- 150 g sera pleśniowego,
- 100 g sera twardego (żółtego) najlepiej o ostrym lekko orzechowym smaku,
- sos sojowy,
- mielona ostra papryka,
- sól, otarte oregano i pieprz.

Paprykę myjemy, czyścimy i kroimy w kostkę. Wrzucamy ją do małego garnka, dolewamy dosłownie troszeczkę wod i na wolnym ogniu dusimy. Dodajemy 2 łyżeczki do herbaty sosu sojowego oraz świeżo mielony pieprz.


Obie cebule obieramy i kroimy w kostkę, taką nie za dużą ale też nie za drobną.


Poszatkowaną cebulę szklimy na oleju rzepakowym. Olej ten ma wysoką temperaturę wrzenia i się nie przypala. Cebulkę smażymy do momentu aż zacznie lekko brązowieć.


Następnie dodajemy ją do duszącej się papryki. Całość lekko solimy i odparowujemy. To będzie początek naszego farszu!


Mój kabaczek był ogromny, ale młodziutki i nie łykowaty. Musiałem podzielić go na dwie części. Ta grubsza posłużyła za łódeczki, a tą cieńszą pokroiłem w kostkę i dodałem do farszu. Taki sobie kabaczek faszerowany... kabaczkiem, ale nie tylko!

W każdym razie kabaczka należy obrać ze skórki i wydrążyć gniazda z pestkami, najlepiej to robić łyżką do zupy.


Tak jak pisałem wyżej część przeznaczoną do farszu pokroiłem w kostkę.


Wrzuciłem kabaczkowe kostki do garnka i dodałem do nich 2 pomidory malinowe również pokrojone w kostkę. Obsypałem warzywa oregano, dodałem trochę soli do smaku i świeżo mielonego pieprzu. Następnie całość lekko poddusiłem, tak żeby zredukować sok z dojrzałych i słodkich pomidorów.


A potem tak się zająłem kabaczkiem, że zapomniałem robić zdjęcia. Otóż zredukowane pomidory z kabaczkiem mieszamy z papryką i cebulą. Naczynie żaroodporne delikatnie smarujemy olejem rzepakowym i układamy na nim nasze łódeczki kabaczkowe. Następnie w wydrążone miejsca nakładamy jedną warstwę farszu. Na to kładziemy ser pleśniowy. Najlepiej jak jest pokruszony. Na ser nakładamy następną warstwę farszu i posypujemy ją startym twardym (żółtym) serem. Pospieszyłem się i przed zrobieniem zdjęcia wstawiłem już naczynie z kabaczkiem do nagrzanego do 180 stopni C piekarnika. Szybko jednak je wyjąłem i pstryknąłem fotkę. Tak wygląda przygotowany do pieczenia kabaczek faszerowany. Ser już lekko się nadtopił.


Po ok. 20 - 25 minutach wyjmujemy kabaczek z piekarnika. Czas pieczenia zależy od grubości łódeczki kabaczkowej. Już można go jeść. jak poznać kiedy jest gotowy i dopieczony i mięciutki (ale nie za miękki)? Otóż kiedy już skórka na kabaczku zaczyna się marszczyć możemy dziobnąć go nożem. Jeśli nóż wchodzi bez oporów w warzywo to trzeba je wyjmować żeby się nie rozleciało.

Serek pięknie się zarumienił, kabaczek był mięciuteńki i bardzo smaczny.


Smacznego!

czwartek, 25 lipca 2013

Ogórki małosolne

Po powrocie z urlopu dopadło mnie sprzątanie, mycie okien, kilka prań i sterta prasowania. Poza tym porządki w ogrodzie, koszenie trawnika, podlewanie itd. Wczoraj rano pojechałem na targ do Grodziska Mazowieckiego. Nabyłem m.in. czarną porzeczkę, maliny i ogórki. Te ostatnie z myślą o zrobieniu małosolnych w glinianym garnku. Oto przepis na ok. 1,5 kg ogórków.

Oprócz ogórków potrzebne nam będą:

- od 7 do 9 ząbków czosnku (zależnie od ich wielkości i upodobań smakowych),
- kawałek korzenia chrzanu (ok. 12 - 15 cm),
- pęczek kopru z kwiatem,
- 2 łyżki stołowe soli,
- ok. 1,5 l gorącej wody.

Najpierw myjemy i wyparzamy gliniane naczynie (kamionkę).


Chrzan obieramy i kroimy na kawałki.


Podobnie postępujemy z czosnkiem. Niektórzy nie obierają ząbków z łupinek, ale ja nie lubię gdy później ogórki oblepione są kawałkami tych łupin.


Koper pozbawiamy korzeni, kroimy go na takie kawałki, aby zmieściły się w kamionce.


Ogórki porządnie myjemy. I zaczynamy układanie warstw w kamionce. Sugeruję ułożenie 3 warstw. Musimy więc podzielić wszystkie składniki na 3 równe części. Najpierw układamy koper, na nim czosnek i chrzan. Na to nakładamy ogórki. Potem znowu koper, czosnek, chrzan, ogórki itd.


W osobnym naczyniu rozpuszczamy dwie czubate łyżki soli kuchennej w gorącej wodzie. Zalewamy ogórki wodą z solą.


Tak przygotowane ogórki przykrywamy talerzykiem lub pokrywką (ale nie szczelnie!). Możemy ją docisnąć kamieniem lub innym ciężkim przedmiotem. Za 2-3 dni będą już nadawać się do spożycia.

UWAGA! Jeśli zalejemy ogórki zimną wodą to proces kwaszenia troszkę się wydłuży (o następne 2-3 dni).




piątek, 12 lipca 2013

Wakacyjny urlop

Drodzy gotujący! Od dziś do 22 lipca nie znajdziecie u mnie żadnych nowych przepisów gdyż wyjeżdżam na zasłużony urlop. Mam nadzieję, że przywiozę z niego garść nowych przepisów na smaczne dania. Zapraszam do codziennej lektury bloga i starszych postów prezentujących różne ciekawe potrawy. Do zobaczenia wkrótce!